lektura na 3 min.

Chytry traci dwa razy – o tym jak inwestorzy HoReCa płacą dziś za błędy sprzed lat.

 

Rynek wciąż rośnie, mimo pierwszych symptomów spowolnienia gospodarki.

Jeśli wierzyć analizie dokonanej przez dziennikarzy Business Insider Polska, właśnie obserwujemy pierwsze oznaki spowolnienia gospodarczego w sektorze przedsiębiorstw. Na rynku hotelarskim jest dokładnie odwrotnie, inwestycje cały czas szybują, liczba pokoi wzrasta, prognozy choć mniej optymistyczne, niż przed rokiem, nadal wskazują na rozkwit sektora usług noclegowych.

Ten gigantyczny jak na ostatnie lata rozwój rynku hotelarskiego w naszym kraju, boryka się z innym, problemem, który może spowodować, że za rok, może dwa, będziemy mieć do czynienia z ogromną zapaścią. Zdecydowanie brakuje pracowników, już nie tylko wykwalifikowanych, ale nawet tych do przyuczenia. To efekt, między innymi tego, że gdy Kowalski ma do wyboru pracę na trzy zmiany w hotelu za 2000 – 2200 zł netto, oraz w Lidlu za 2500 zł na start, bez okresu próbnego i z pełnym pakietem socjalnym, stawia na ten drugi. Innym powodem tej sytuacji jest fakt, że przez wiele lat, inwestorzy, szczególnie obiektów wysoko skategoryzowanych, zamiast dbać i wychowywać kolejne pokolenia hotelarzy, traktowali ich jak zło konieczne, które ma się zadowolić wpisem do CV obiektu cztero-, czy pięciogwiazdkowego.

„Nie ma ludzi niezastąpionych”

To hasło przejdzie do historii, jako slogan, który zarżnął marzenia wielu ambitnych pracowników, ale też stał się symbolem umysłowej biedy inwestorów, którzy myśleli, że przez kolejne dziesięciolecia, będą mieli w szufladach dziesiątki CV na każde stanowisko. Wyduszano z szefów kuchni, recepcjonistów, a także terapeutów w hotelowych SPA, ile się dało, by potem w typowym stylu, „dziękować” im tak, że łzy cisnęły się do oczu.

I oto nastał czas, gdy role się odwróciły. Nagle ci sami Inwestorzy, którzy zdążyli wybudować jakiś wizerunek hotelu i obłożenie (głównie przez rozbudowaną politykę rabatową, często nie tylko poniżej kosztów, ale nawet poniżej rozsądku), zrozumieli, że PR-u pracodawcy nie odbudują tak szybko.

Hoteli przybywa w tempie pędzącego TGV. Niewykształcone kadry, także te zza wschodniej granicy, niemal z łapanki zatrudniane obniżają jakość obsługi Gości, tym samym kolejny raz strzelając w PR-owe kolano Inwestora. Chytry traci dwa razy.

Po pierwsze człowiek.

Wszystkie szkolenia human resources, trzeba albo przewartościować, albo wyrzucić notatki z nich do śmietnika. Zmienić profile pracownika i dać mu godnie żyć. Zaplanować raz jeszcze działania, tyle, że tym razem nie tylko dla firmy, ale także dla każdego działu i stanowiska. Pokazać ludziom ich miejsce w tym procesie. Zbudować social, który będzie generował mądre koszty, łatwe do odliczenia. I zrobić to na lata. Era tabelkowych dyrektorów i managerów odeszła. Jest stety lub nie, umacniający się rynek pracownika. I jeśli owi zarządcy tego nie zrozumieją, niebawem sami staną po drugiej stronie biurka pani od HR-u, razem z napierającymi pracownikami o śniadych cerach….